Kandydacka mrzonka

Marzenie o pozapartyjnym, obywatelskim czy niezależnym kandydacie na prezydenta nie jest nowe, ani niespełnialne. Już w pierwszych wyborach prezydenckich w 1990 r. miliony Polaków zauroczył (miał podobno szamańskie doświadczenie, nabyte w peruwiańskiej...

Kandydacka mrzonka

Kandydacka mrzonkaMarzenie o pozapartyjnym, obywatelskim czy niezależnym kandydacie na prezydenta nie jest nowe, ani niespełnialne. Już w pierwszych wyborach prezydenckich w 1990 r. miliony Polaków zauroczył (miał podobno szamańskie doświadczenie, nabyte w peruwiańskiej dżungli) niejaki Tymiński, pokonując szanowanego i zasłużonego Tadeusza Mazowieckiego, by dopiero w II turze ulec Lechowi Wałęsie.